
Szarość, smutek, ciemność

i niski nastrój. Tak, Norwegia dostarcza tego mnóstwo. Jakoś najczęściej przytrafia się to, gdy wsiadam na prom, aby przeciąć jakiś fjord. Płynie w totalnej ciszy, ponieważ jest elektryczny. Wydaje się, że nawet dym z komina by trochę rozweselił ten widok – ale nie, nie ma tego. Pozostaje wpatrywać się w to, co widać za burtami. A tam jakby ryt w stalowej płytce, nie wiadomo, czy wygrawerowany czy wytrawiony kwasem. Czy gdzieś tam, na brzegu są ludzie, którzy się śmieją? Bardzo wątpliwe się to wydaje. I poczucie beznadziei narasta.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/
Jezioro Setten – kolejne wspomnienie

Nad jeziorem Setten byłem w tym roku drugi raz w życiu. Camping jeszcze mniej przyjazny niż 2 lata temu. Tj. niby wszystko sensownie urządzone, sanitariaty w tak lubianym przeze mnie minimalistycznym stylu. Ale duży tłok, choć – jak to u nich, po 22-ej cisza totalna.
Nie wiem, na czym to polega. Z przeciętnego wieczoru nagle zrobił się – podobnie jak 2 lata temu – obłędny zmierzch. Woda nie była lustrzana, więc długi czas naświetlania lekko ją rozmywał, jak na impresjonistycznych, malowanych grubym pędzlem obrazach. Im ciemniej się robiło, tym bardzie zdumiewające rzeczy pojawiały się na ekranie aparatu. Po kilku tygodniach od powrotu pytam sam siebie – czy tam jest tak co wieczór, że nawet brak pierwszego planu nie przeszkadza, gdy kolory nadchodzącej nocy upajają zmysły?
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/
Norweski stres

Pewnej bliskiej i z każdą godziną bliższej mi osobie (choć nie wiem, czy czyta tego bloga) opowiadałem nie tak dawno, że jazda samochodem przez Norwegię jest stresująca. Ona zdziwiła się trochę, stwierdzając, że przecież po Norwegii jeździ się bardzo spokojnie.
To prawda. Norwescy kierowcy jeżdżą ultra-bezpiecznie. A jednak przekroczenie granicy szwedzko-norweskiej to bardzo specyficzne doświadczenie. Łagodne, leśno-jeziorne krajobrazy są zastępowane poszarpanymi skałami. Spokojne kontynentalne niebo nagle zasnuwają ciężkie chmury. Zieleń staje się mniej zielona, robi się ciemniej. Zamiast jezior – gwałtowne strumienie. Po kilku godzinach, góra po jednym dniu – oswajasz to surowe piękno. Pojawiają się widoki – jak ten sprzed półtora roku – za którymi będziesz tęsknić miesiącami, aż wreszcie pojedziesz tam znowu.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/
Sarna rano

Sarna to takie kochane zwierzę. Nie czeka go marna i kompletnie niezasłużona reputacja dzika, ponieważ w zasadzie nie pojawia się w miastach. Nikt się jej nie boi tak jak wilka (ten strach też jest irracjonalny, miałem kilka bliskich spotkań z wilkami, jak widać, wszystko ze mną OK), nie budzi obaw tak jak potężny jeleń. Jest w zasadzie pospolita, więc jest niezłym pretekstem dla mało zorientowanych (ujmując to delikatnie), żeby wołać „Wielkie wymieranie? Jakie wielkie wymieranie?”. A jednak, choć też je spotykam dość regularnie, zawsze się z takiego spotkania ogromnie cieszę, zwłaszcza że zwykle trwa krótko – sarna boi się ludzi i szybko biega, więc zazwyczaj bez zwłoki podejmuje decyzję o zniknięciu.
To zdjęcie powstało w tragicznych warunkach świetlnych. Mogę tylko cieszyć się, że mój sprzęt nieźle dał sobie radę przy ISO 6400, w czym oczywiście bardzo pomogło zamocowanie zestawu na statywie. Potem już tylko postprodukcja. Fotografia całkiem wyraźnie pokazuje swoimi kolorami, że zbliża się jesień.
Dzikie zwierzę to dzikie zwierzę.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/
Kilka zjawisk

Kolejny raz piszę o norweskiej wyspie Runde. Prowadząca płaskowyżem w stronę urwisk ścieżka jest miejscem, z którego rozpościera się niesamowity widok. Perspektywa z wysokości ok. 100 m n.p.m. połączona z ze zmiennymi warunkami pogodowymi – to niezły przepis na dobre ujęcia. W tym przypadku doszło do jednoczesnego wystąpienia deszczu, wiatru i światła słonecznego.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/
Konkurs Europejskiej Agencji Środowiska

Ogromnie się cieszę, że powyższe zdjęcie pozwoliło mi trafić do finału konkursu fotograficznego „Resilient by Nature” organizowanego przez Europejską Agencję Środowiska. Konkurs rozgrywany jest w 3 kategoriach: Zaburzenie, Odnowienie i Harmonia. Zgłoszona przeze mnie praca nosi tytuł ‘Protective mothers’ (‘Troskliwe matki’) i ilustruje udaną restytucję żubrów w Polsce – jedynym kraju ich występowania w Europie.
Do organizatora konkursu wpłynęło niemal 2800 zgłoszeń, a ostateczne rozstrzygnięcie nastąpi w połowie października. Do 27 września trwa natomiast internetowe głosowanie w konkursie publiczności (link poniżej). Oczywiście będę wdzięczny za każdy głos oddany na moją fotografię.
Strona głosowania https://europeanenvironmentagency.wufoo.com/forms/resilient-by-nature-public-vote/
Strona konkursu https://www.eea.europa.eu/en/newsroom/photo-competitions/resilient_by_nature
Galeria zdjęć finałowych https://www.flickr.com/photos/186410789@N06/albums/72177720334768915/
Ptak – sprzeczność

Kormoran. Boski w swoje brzydocie. Ptak dwóch nazw po angielsku – shag (warto sprawdzić to słowo) łamane na cormorant. Rzadki, ale tam, gdzie są ryby, szkodnik (dla wędkarzy i rybaków). Lata, łowi ryby. Piękne, zielone oczy i haczykowaty dziób. Zwykle widziany w locie, chyba, że przysiądzie i uzna, że człowiek nie stanowi zagrożenia. Szpetny i posągowy jednocześnie. Tu akurat osobni szwedzki.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/
Nietypowe spotkanie

Nie będę ściemniał i udawał świętego – najwięcej zdjęć żubrów zrobiłem w jednej z białowieskich wsi, gdzie są one regularnie widywane. W pewnym momencie przestałem te zdjęcia traktować jako istotne osiągnięcie – statystycznie co druga wizyta na polanach wokół tej wsi kończyła się ładnymi ujęciami tych niesamowitych zwierząt. Tajemnica nadreprezentacji żubrów w tej wsi jest bardzo prosta – są one intensywnie dokarmiane przez jednego z mieszkańców. Czy to praktyka dobra czy zła – nie podejmuję się oceniać. Żubry są dokarmiane w całej Puszczy Białowieskiej, są to zwierzęta leśno-łąkowe, na szczęście całkowicie dzikie i na jeszcze większe szczęście – chronione.
Zdarzyło mi się jednak żubra ‘wychodzić’, czyli spotkać podczas długiego marszu po Puszczy. To wielka satysfakcja. Wspaniale też jest na żubra natknąć się przypadkiem – to mi się przydarzyło kilkanaście dni temu. Wracałem rowerem z mojej ulubionej trasy Białowieża-Topiło-Białowieża. Nauczony doświadczeniem – kilka lat temu sfotografowałem tam rzadkiego bociana czarnego – wiozłem w sakwie sprzęt fotograficzny.
No i wyszedł ten osobnik. Ja się zatrzymałem, on prawdopodobnie nie dostrzegł mojej obecności i zaczął iść w moją stronę. Wykonałem serię zdjęć. Ponieważ zbliżał się nie zatrzymując się, w końcu celowo intensywnie się poruszyłem. Wówczas stanął i po chwili zdecydował się zejść z drogi.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/
Zachód Szwecji
