Przejdź do treści

Powyższe zdjęcie ma charakter archiwalny i pokazuje coś, co stopniowo przechodzi do historii. Onegdaj – jak to się ładnie kiedyś mówiło – Biebrza podczas wiosennych roztopów zawsze tworzyła rozlewiska. W 2023 roku rozlała się widowiskowo. W 2024 – to wtedy powstało to zdjęcie – jeszcze było co obserwować. W ubiegłym – 2025 – roku dostałem informację, że w zasadzie nie ma tam po co jechać, jeśli celem jest fotografowanie rozlewisk. Podobnie było w tym roku.
Susza hydrologiczna. Nad Biebrzą dobrze zauważalna. Jeszcze bardziej – dostrzegli to Państwo? – widać ją w lasach. Przecinające je rowy melioracyjne, dawniej pełne wody, od kilku lat są wyschnięte. W zasadzie należałoby je pozamykać, aby zablokować odpływ tych resztek wody, które zebrały się w tym roku po nieco bardziej śnieżnej zimie. Inne rowy melioracyjne również moim zdaniem przyspieszają proces znikania wody. Na razie, o ile wiem, nikt nie proponuje modyfikacji przepisów, które nakazują administratorom rowów utrzymywać ich drożność. Obawiam się, że stawiające tu i ówdzie tamy bobry nie rozwiążą problemu. A rozlane rzeki – Biebrzę, Narew albo Bug – będzie można oglądać tylko na starych zdjęciach.

Zawsze bałem się brać sprzęt fotograficzny do kajaka, tym razem postanowiłem wziąć aparat z długim obiektywem, ponieważ był to spływ Bugiem. Woda była tak płytka, że kilka razy dno kajaka tarło o dno rzeki. Spływ był absolutnie cudowny, kilka godzin rozkoszowania się dzikimi brzegami nieuregulowanej rzeki. No i wreszcie pojawiły się one – bataliony, niepozorne ptaki o bombastycznej nazwie. Co ciekawe, Bug to, o ile wiem, nie jest typowy obszar ich występowania.

Przebywając na nadbiebrzańskich łąkach można usłyszeć specyficzne bzyczenie o zmiennej tonacji. Jest w nim coś niepokojącego. Ponieważ zdaje się dobiegać z traw, myślimy, że to jakiś owad. Tymczasem dźwięk jest wytwarzany przez kszyka. Jego pióra podczas pikowania zaczynają wibrować – i stąd te 'bzzzzz’. Fotografując kszyka miałem szczęście, że po wylądowaniu w wysokiej trawie był dał się wypatrzeć.

Kilka myśli wynikających z jednego zdjęcia.
Zasadniczo pod względem światła wieczory potrafią być równie atrakcyjne jak poranki. Powodem, dla którego warto wcześnie wstać, są oczywiście poranne mgły, zmieniające w krajobrazie w zasadzie wszystko. Potrafią uporządkować kompozycję, oczyścić tło z rozpraszających elementów.
Nie przepadam za wczesnym wstawaniem. Ale obietnica nagrody w postaci nieznanych o innych porach dnia widoków jest wystarczającą motywacją.
Po drugie polskie jeziora są równie piękne jak szwedzkie. Tyle że w Polsce coraz trudniej znaleźć jezioro, którego brzeg nie byłby zanieczyszczony budynkami, słupami, wiatami etc. To co też bardzo lubię w szwedzkich jeziorach to ich naturalnie urozmaicona linia brzegowa, głazy, cypelki, przesmyki – jest ich pełno.

Taki obraz nie mieści się chyba w klasycznym pojmowaniu estetyki, jednak moim zdaniem żaba po lewej ma w sobie coś sympatycznego. No i dopiero w dużym zbliżeniu widać, jak ciekawa jest budowa zewnętrzna tych stworzeń, a zwłaszcza ich oczy.
Spektakl jest typowy dla pory wiosennej, choć wiosna w tym roku, jeśli chodzi o temperatury, ledwo daje się odnotować. Zdjęcie nie powstało zresztą w tym roku, to obraz wyciągnięty z mojego archiwum. Chciałbym wiedzieć, jak w tym roku miewają się płazy, właśnie z uwagi na to, jak zimno jest, i przede wszystkim – jak koszmarnie sucho.

W przeszłości były stogi siana. Obecnie są rzadkie i odnoszę wrażenie, że są układane na polach tylko po to, żeby krajobraz wyglądał bardziej historycznie. Zamiast stogów są bele. Choć robione maszynowo, są dla mnie jedynym wytworzonym przez człowieka elementem, który nie psuje krajobrazu. W przypadku tego zdjęcia postanowiłem celowo rozmyć obraz, co miało go trochę odrealnić.

To nie jest tak, że stronię od kwiatów i traw, ale faktycznie rzadko kładę się na ziemi i ta tematyka nie jest dla mnie typowa. Tym niemniej kilka razy sam się zdziwiłem, jak miłych doznań dostarcza roślinność. Wystarczy dogadać się z motywem głównym i rozmyć resztę odpowiednimi ustawieniami ostrości i przysłony. Zdjęcie powstało nad Biebrzą i było jednym z nielicznych, które mi podczas tego pleneru wyszły.

Wschód księżyca ogólnie nie zdarza się często. Najczęściej widzimy coś, co zaczyna wyróżniać się na tle ciemniejącego nieba dość wysoko nad horyzontem. Typowy księżyc na niebie jest niebieskawy i wydaje się mały. To, że wisząc nad horyzontem wydaje się większy, jest wyłącznie złudzeniem. Ale jego czerwony, „marsjański” kolor to już autentyk. 1 maja 2026 wyszedł dobrze na zdjęciach, ponieważ nie było jeszcze całkiem ciemno. Widok był nieziemski.

Jeszcze raz pozwolę sobie wrócić do ostatniej zimy (dziś za oknem +18 stopni). Z jednej strony zdjęcie tego byka było łatwe, podszedł blisko czatowni, ponieważ było tam jedzenie (nie ja je wyłożyłem). Przechadzał się spokojnie, czasem w kadrze pojawiały się też krążące tam żubry. Powoli robiło się ciemno. Zdecydowałem się na zdjęcie oddające naturalne warunki świetlne – czyli bez rozjaśniania. Pół godziny później zapadł zmrok. Wyczytałem, że wzrok jeleni pozwala im dość dobrze orientować się w ciemnościach.
Jelenie w tym roku – odnoszę takie wrażenie – pojawiają się dość często, choć niekoniecznie blisko.

Bug to rzeka wyjątkowa. Duża i dość naturalna. Mglisty poranek potrafi dostarczyć zapierających dech wrażeń, szczególnie gdy mgła była delikatnie rozświetlona błękitem czystego nieba i ciepłym blaskiem podnoszącego się Słońca. Wszystko to o znośnej porze – na początku kwietnia takie warunki panują ok. 5.30 rano. Oczywiście mgła nie jest gwarantowana.