A jednak są!

Jednym z elementów podróżowania po Skandynawii, który niezmiernie mnie bawi, są gęsto rozmieszczone znaki ostrzegające przed łosiami. Przez 2 lata przejechałem w Szwecji i Norwegii kilka ładnych tras – i nigdy żadnego łosia nie widziałem. Jelenie, żurawie, sarny, zające – tak. Łosia nigdy przy szosie nie wypatrzyłem.
W tym roku udało się to pierwszy raz. Okolice jeziora Setten (Norwegia), zwykłe pola, na horyzoncie las. I te dwa chłopaki. Pozwoliły się obserwować przez kilka minut, w końcu oczywiście sobie poszły. Ja natomiast do dziś się zastanawiam, co je czeka., W Skandynawii, w przeciwieństwie do Polski, niestety na łosie się poluje.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/

 

Maskonury

W ubiegłym roku na norweską wyspę Runde dotarłem kilka dni za późno – maskonury, które bardzo chciałem sfotografować, odchowały już swoje młode i odleciały. W tym roku dopilnowałem terminu i gdy po przybyciu na wyspę spytałem, czy maskonury nadal są, dowiedziałem się, że tak. Setki, o ile nie tysiące, można je zobaczyć z naprawdę bliskiej odległości – dowiedziałem się od człowieka, który szedł przez camping z aparatem fotograficznym.
Maskonury to niesamowite ptaki. Choć ich skrzydła wydają się niewielkie w porównaniu z korpusem, pokonują w powietrzu długie dystanse. W poszukiwaniu pożywienia – w tym charakterystycznych srebrnych rybek zwanych tobiaszami – umieją zanurkować na głębokość kilkudziesięciu metrów. Choć ich populacja jest liczona w milionach, zostały uznane za gatunek narażony na wymarcie – liczebność maskonurów niestety spada.
Dwa popołudnia pod rząd spędziłem na skalistym klifie, w towarzystwie około 30 innych fotografów. I faktycznie – było co oglądać. Były to jedne z najbardziej niesamowitych chwil, jakie spędziłem fotografując. Maskonury lądując pod wiatr chwilami niemal zawisały w powietrzu. Mimo huraganowych podmuchów poruszały się z niesamowitą precyzją. Często wchodziły z sobą w interakcje. I zdawały się nie zwracać większej uwagi na ludzi.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/

 

Duch

Pewien duży autorytet fotograficzny twierdzi, że najlepsze zdjęcia powstają w najbliższym otoczeniu naszego miejsca zamieszkania. Ogólnie nie zgadzam się z tą opinią, a on pewnie mieszka w ciekawszej okolicy niż moja. Nie widzę żadnej prawidłowości ani zależności między jakością fotografii a miejscem, gdzie powstała. I daleko i blisko od mojego domu robiłem zdjęcia, które natychmiast lądowały w koszu albo takie, z których jestem bardzo zadowolony.
Jednak na wprost mojego garażu, w mini-ekosystemie kilku klonów, świerków, sosen i dębu, wokół ptasiego baru szybkiej obsługi faktycznie sporo się dzieje. Ptaki lądują, startują albo przelatują jak duchy. Oczywiście przyciąga je jedzenie. Najczęściej są to sikory i dzięcioły, ale w przypadku tego zdjęcia nie jestem pewien, co ominęło karmik.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/

Rumunia – muzeum wsi

Generalnie skanseny omijam szerokim łukiem. Maramurskie Muzeum Wsi w północno-wschodniej Rumunii okazało się inne. Przede wszystkim wyglądało jak prawdziwa wieś – naturalny rozkład domów bardzo pomysłowo rozmieszczonych na zboczu wzgórza. Z wielką chęcią sięgnąłem po aparat, ponieważ sprzyjało mi dramatycznie pochmurne niebo (efekt wzmocniony użyciem filtra połówkowego). No i chyba najważniejsze – kolory tylko przeszkadzały, nic nie wnosiły. Zdarzają się takie zdjęcia, gdy podczas postprodukcji podejmuję decyzję o przejściu w czerń i biel (a tak naprawdę multum odcieni szarości). Z tego wyjazdu najprawdopodobniej opublikuję więcej zdjęć.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/

Dzika rzeka

Genialną cechą Bugu jest to, że jest to rzeka o bardzo naturalnym, dzikim charakterze. Jest idealna do spokojnych spływów kajakiem (raz to przerobiłem). Jej rozlewiska to wielka atrakcja dla miłośników pejzażu. W zasadzie gdziekolwiek usiądziesz na jej brzegu, masz wokół siebie sielankowe widoki.
W tym przypadku jeszcze przed wschodem słońca zszedłem nad rzekę po słynnym urwisku między Serpelicami a Gnojnem. Spektakl wody, światła i mgły trwał dość długo – ponad pół godziny. Można było zapomnieć o zmianach klimatycznych i wszelkich niepokojach.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/

Dzieje się nad wodą

Jest to dziwne, że czapla siwa w częstym odbiorze jest uważana za rzadszą niż czapla biała – w rzeczywistości tych siwych jest kilkakrotnie więcej. Z mojego doświadczenia fotograficznego wynika, że czapla siwa jest bardziej nieśmiała, rzadziej się pokazuje i nie lubi bliskości człowieka. W związku z tym trudniej ją podejść, zwłaszcza że w przeciwieństwie do białej tej siwej nigdy nie spotkałem na lądzie.
A może chodzi o umaszczenie? Znacznie łatwej ją sfotografować, ponieważ w przeciwieństwie do białej nie da się jej prześwietlić.
Ogólnie czaple to zabawne żarłoki, latające w przedziwnej pozycji, gdy swoje smukłe szyje zwijają do tyłu w charakterystyczne „S”. Podobnie jak sójki – mają specyficzną, komiczną złośliwość w spojrzeniu.
Zdjęcie zostało zrobione na Stawach Milickich – niesamowitej krainie, gdzie o świcie i wieczorami różne ptaki gromadzą się w tysiącach. Najczęściej są to czaple, kormorany i gęgawy.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/

Woda – historia

Powyższe zdjęcie ma charakter archiwalny i pokazuje coś, co stopniowo przechodzi do historii. Onegdaj – jak to się ładnie kiedyś mówiło – Biebrza podczas wiosennych roztopów zawsze tworzyła rozlewiska. W 2023 roku rozlała się widowiskowo. W 2024 – to wtedy powstało to zdjęcie – jeszcze było co obserwować. W ubiegłym – 2025 – roku dostałem informację, że w zasadzie nie ma tam po co jechać, jeśli celem jest fotografowanie rozlewisk. Podobnie było w tym roku.
Susza hydrologiczna. Nad Biebrzą dobrze zauważalna. Jeszcze bardziej – dostrzegli to Państwo? – widać ją w lasach. Przecinające je rowy melioracyjne, dawniej pełne wody, od kilku lat są wyschnięte. W zasadzie należałoby je pozamykać, aby zablokować odpływ tych resztek wody, które zebrały się w tym roku po nieco bardziej śnieżnej zimie. Inne rowy melioracyjne również moim zdaniem przyspieszają proces znikania wody. Na razie, o ile wiem, nikt nie proponuje modyfikacji przepisów, które nakazują administratorom rowów utrzymywać ich drożność. Obawiam się, że stawiające tu i ówdzie tamy bobry nie rozwiążą problemu. A rozlane rzeki – Biebrzę, Narew albo Bug – będzie można oglądać tylko na starych zdjęciach.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/

Niski Bug

Zawsze bałem się brać sprzęt fotograficzny do kajaka, tym razem postanowiłem wziąć aparat z długim obiektywem, ponieważ był to spływ Bugiem. Woda była tak płytka, że kilka razy dno kajaka tarło o dno rzeki. Spływ był absolutnie cudowny, kilka godzin rozkoszowania się dzikimi brzegami nieuregulowanej rzeki. No i wreszcie pojawiły się one – bataliony, niepozorne ptaki o bombastycznej nazwie. Co ciekawe, Bug to, o ile wiem, nie jest typowy obszar ich występowania.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/

Efekty dźwiękowe

Przebywając na nadbiebrzańskich łąkach można usłyszeć specyficzne bzyczenie o zmiennej tonacji. Jest w nim coś niepokojącego. Ponieważ zdaje się dobiegać z traw, myślimy, że to jakiś owad. Tymczasem dźwięk jest wytwarzany przez kszyka. Jego pióra podczas pikowania zaczynają wibrować – i stąd te 'bzzzzz’. Fotografując kszyka miałem szczęście, że po wylądowaniu w wysokiej trawie był dał się wypatrzeć.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/

Gdzieś w Szwecji

Kilka myśli wynikających z jednego zdjęcia.
Zasadniczo pod względem światła wieczory potrafią być równie atrakcyjne jak poranki. Powodem, dla którego warto wcześnie wstać, są oczywiście poranne mgły, zmieniające w krajobrazie w zasadzie wszystko. Potrafią uporządkować kompozycję, oczyścić tło z rozpraszających elementów.
Nie przepadam za wczesnym wstawaniem. Ale obietnica nagrody w postaci nieznanych o innych porach dnia widoków jest wystarczającą motywacją.
Po drugie polskie jeziora są równie piękne jak szwedzkie. Tyle że w Polsce coraz trudniej znaleźć jezioro, którego brzeg nie byłby zanieczyszczony budynkami, słupami, wiatami etc. To co też bardzo lubię w szwedzkich jeziorach to ich naturalnie urozmaicona linia brzegowa, głazy, cypelki, przesmyki – jest ich pełno.
Zdjęcia wysokiej jakości https://500px.com/p/witoldwerner, mój IG https://www.instagram.com/witoldwerner/